Czego możemy spodziewać się po wyżej wymienionym obrazie? Jest to na pewno film romantyczny, ale przez wielowątkowość jest tak samo oryginalny. Na pewno jest to również film mocno świąteczny. Akcja jest prezentowana z perspektywy wielu bohaterów, każdy z nich ma większe bądź mniejsze problemy na tle miłosnym. Pomimo tego, że wątków jest naprawdę dużo, sprawna reżyseria nie pozwala zgubić się w opowiadanych historiach. W filmie pojawiają się między innymi premier, wypalony muzyk nagrywający świąteczny hit, samotnie wychowujący syna ojciec, zdradzony gościu oraz inny gościu, który zdradza żonę. Wątków jest o wiele więcej i każdy z nich trzyma równy poziom, choć każdy widz podczas oglądania wybierze swoje ulubione. I właśnie tutaj warto napisać o kolejnej zalecie tej produkcji jaką jest różnorodność osiągnięta w tak oklepanym przecież temacie jakim jest miłość. Film jest autentycznie zabawny i co dla nas warto zaznaczyć to mimo iż jest brytyjską produkcją to humor nie jest typowo brytyjski co dla nas stanowi bardzo mocny atut.
Przejdziemy teraz do stałego elementu naszego programu, czyli obsady. A tutaj jest prawdziwa plejada gwiazd. Na ekranie zobaczyć możemy: Alana Rickmana, Hugh Granta, Liam'a Neesona, Billa Nighy, Colina Firtha, Emmę Thompson, Keirę Knightley, Laurę Linney, Rowana Atkinsona. Element estetyczny przede wszystkim reprezentują aktorki wcielające się w amerykańskie dziewczyny, mamy tutaj między innymi: znaną z serialu 24 godziny Elishę Cuthbert, Denise Richardson czy January Jones. Mimo istnego natłoku gwiazd, każda z nich w pełni wykorzystuje czas ekranowy i zapada w pamięć dzięki kapitalnemu rozpisaniu postaci. Za to wielkie brawa należą się scenarzyście i reżyserowi w jednym Richardowi Curtisowi.
Pochwały muszą posypać się też za muzykę i nadzwyczaj udanie oddany świąteczny charakter przez zdjęcia i scenografię. Pozwala to widzom wczuć się w Bożonarodzeniowy klimat i poznać prze aranżowaną wersję piosenki "Love's is all around". Zastąpienie słówka love przez christmas wystarczyło do nowego hitu z choinką w tle. Napisalibyśmy coś więcej o muzyce i stronie technicznej, ale z uwagi na to, że więcej się nie da, musicie wybaczyć nam tak krótki akapit.
Uciekając już z tej "miłości" damy hyca i hopa w podsumowanie ;). "To właśnie miłość" jest niemal ewenementem biorąc pod uwagę nasz gust. Dzieje się tak dlatego, że ten film jest równie wielkim ewenementem w swojej kategorii. Nie jest to po prostu naiwna, głupawa historyjka o problemach z początku wielce nieszczęśliwych, a na końcu filmu wielce przeszczęśliwych plastikowych postaci. Wybija się niebanalnym scenariuszem, świetnie prowadzoną konstrukcją mozaikową, autentycznymi bohaterami i jeszcze dwie rzeczy: genialnym humorem i wdzięczną świąteczną otoczką. Śmiało możecie włączyć ten film w każdej sytuacji, czy jesteście samotni, czy w związku, czy zadowoleni, czy smutni - w każdej konfiguracji związkowo - nastrojowej "To właśnie miłość" jest właśnie tym filmem, który wpasuje się pozytywnie w każdą potrzebę odbiorcy.
P.S. Niechętnie reklamujemy nieodpłatnie pewną stację telewizyjną i dla tego nie podajemy jej nazwy, ale czynimy to gdyż idą święta i będzie fajnie ;). Mianowicie "To właśnie miłość" zostanie wyemitowane w któryś dzień, w którejś polskiej, stacji ogólnodostępnej. Po szczegóły zapraszamy do staroświeckiej gazety z programem ;).
Dwayne & Hudson















.jpg)


